Nasz Kościół

daj_mi_poznac_drogi_twoje_panie


Porządek nabożeństw
w naszej Parafii:


Msze Święte:

w niedziele i święta

 

7:30, 9:00, 11:00,
12:30, 14:00, 17:30


w dni powszednie

 

7:00, 18:00


"Jeśli Mnie kto miłuje..."

Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam właściwy i pełny sens moralności chrześcijańskiej, a w zasadzie właściwy i pełny sens chrześcijaństwa, które często skłonni jesteśmy redukować jedynie do moralności, czy nawet wręcz samych zakazów i nakazów. To nie prawo moralne leży w centrum nauku Chrystusa, nie zakazy i nakazy, lecz miłość.

Najpierw miłość Boga do człowieka, a zaraz potem miłość człowieka do Boga, do Chrystusa, który objawił nam pełnię Bóstwa. Punktem wyjścia dla życia chrześcijańskiego musi być miłość. My natomist kładziemy główny nacisk na moralność, na „niełamanie” przykazań, na „bycie porządnym”, a właściwie na zachowywanie pozorów porządności, by jak najwięcej pytań rachunku sumienia z pierwszokomunijnej książeczki zbywać krótkim „Nie dotyczy”.

Tymczasem Jezus mówi wyraźnie: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę”. Najpierw trzeba więc pokochać Boga, a dopiero potem można liczyć na zrozumienie i sprostanie Jego nauce, przykazaniom, wskazaniom. To nie znaczy, jakoby ludzi, którzy nie kochają czy nie wierzą w Boga, przykazania nie obowiązywały. Nie, sumienie i prawo moralne jest obowiązkowym wyposażeniem każdego człowieka i trzeba się z nim liczyć. Ale w przypadku religii, moralność jest koniecznym i niezbędnym jej elementem. Na całym świecie nie ma ani jednej religii bez moralności, aczkolwiek rozmaite religie rozmaicie pojmują moralność.

Dotyczy to oczywiście i chrześcijaństwa, ale tu dopiero moralność uzyskuje swój pełny sens i znaczenie. Już od samego początku Objawienia starotestamentalnego czytamy, że Bóg oczekiwał i wymagał od człowieka przestrzegania pewnych zasad. To posłuszeństwo prawu moralnemu było warunkiem błogosławieństwa i szczęścia człowieka. Kto łamał prawo, ten tracił Bożą przychylność i zasługiwał na surową karę. Moralność była więc wtedy umotywowana interesownością i strachem.

Chrystus przyszedł to naprostować. Dopiero miłość nadaje prawu siłę i właściwy kierunek. Miłość sprawia, że prawo moralne przestaje być ciężarem, a staje się drogowskazem, jak tę miłość konkretnie realizować i wyrażać. Dlatego moralność jest ścisłą i konieczną konsekwencją wiary i miłości do Boga, ponieważ mówi nam ona, jak kochać Boga. I jeśli się Boga naprawdę kocha, wtedy przychodzi On do nas i napełnia nas swoją obecnością i mocą. W tym momencie moralność staje się lekka i słodka, podobnie jak domowe obowiązki czy opieka nad małym dzieckiem dla rodziców, którzy się kochają.

To napełnienie Bogiem i Jego mocą, jest dziełem Ducha Świętego. To On dyktuje nam także, co powinniśmy robić. Duch Święty jest dla chrześcijanina przewodnikiem i normą życia. Na poziomie naturalnym rolę tę odgrywa sumienie. W przypadku człowieka wierzącego, funkcje te przejmuje Duch Święty. To On podpowiada nam, co powinniśmy czynić, pozwala odróżniać rzeczy dobre, lepsze i doskonałe, to On wskazuje najlepsze sposoby wypełniania woli Bożej, pozwala nam nie tylko odkryć prawdę, ale także prawdę tę wcielić w swoje życie i postępoewanie.

Oczywiście, życie w Duchu Świętym realizuje się w środowisku modlitwy. Bez modlitwy życie to obumiera jak roślina, której nagle zabraknie wody. Kto się modli, ten to wszystko bez problemu zrozumie. Zrozumie i wypełni.

Ks. Mariusz Pohl





czlowiek_jest_wielki