Nasz Kościół
zmartwychwstanie

 ALLELUJA!

Porządek nabożeństw
w naszej Parafii:


Msze Święte:

w niedziele i święta

 

7:30, 9:00, 11:00,
12:30, 14:00, 17:30


w dni powszednie

 

7:00, 18:00



Kochający niekochany

Ks. Jan Twardowski o tajemnicy Wielkiego Piątku


Wydawało się, że nie miało sensu skazanie niewinnego Jezusa, a Jego droga krzyżowa prowadziła donikąd. Młodego, zdrowego człowieka, w pełni sił, tak potrzebnego jeszcze ludziom, skazano na śmierć. Ilu jeszcze trędowatych i opętanych liczyło na to, że ich uzdrowi. Tymczasem po ludzku bezsensowne cierpienie i śmierć w dniu zmartwychwstania nabierają ogromnego znaczenia. Wszystko to, co było cierpieniem, doprowadziło do triumfu. Bezbronny baranek idzie jak w defiladzie ze zwycięską chorągwią.
Po ludzku Wielki Piątek to dzień straszliwej klęski Chrystusa. To dzień zdrady i podstępu. Pojmania, więzienia i sądu. Dzień wybuchu niezrozumiałej zupełnie agresji i nienawiści wobec Niego. Dlaczego tłum jak w amoku krzyczał: Na krzyż z nim?

Wielki Piątek to dzień wyszydzenia, spoliczkowania, pobicia, okaleczenia. Dzień wyroku śmierci wydanego z powodów politycznych, ze strachu. Dzień, kiedy lęk zawładnął również Jego najbliższymi uczniami. Tylko św. Jan wytrwał przy Jezusie do końca. Inni pierzchli przerażeni. A Szymon Piotr trzy razy się Go zaparł.

Wielki Piątek to dzień przebitych gwoździami rąk i nóg. To dzień rozrywającego bólu. I krzyku rozpaczy: Eli, Eli, lema sabachthani?, co znaczy Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? Dzień, w którym mrok ogarnął całą ziemię, tak jakby siły ciemności były nieprzezwyciężone.

Ale paradoksalnie, to właśnie w dniu pozornie największej klęski, w dniu przytłaczającego zwątpienia i obezwładniającego zawodu tkwi źródło zwycięstwa Syna Człowieczego. W Krzyżu kryje się początek chwały, którą objawiło dopiero Zmartwychwstanie. Wcześniej – jak naucza Jan Paweł II – owa chwała była całkowicie przesłonięta bezmiarem cierpienia. Trudno bowiem w bólu i agonii, w trwodze konania, w przekleństwach i szyderstwach oprawców, w zalęknieniu i zagubieniu Apostołów, w nagłym, odbierającym siły poczuciu bezsensu i pustki dostrzec triumf Chrystusa.

Na przekór ludzkiej logice

Tajemnicy Wielkanocy nie sposób rozważać w kategoriach czysto ludzkiej logiki, co nieustannie w swojej twórczości podkreśla ks. Jan Twardowski:

Wydawało się, że nie miało sensu skazanie niewinnego Jezusa, a Jego droga krzyżowa prowadziła donikąd.

Młodego, zdrowego człowieka, w pełni sił, tak potrzebnego jeszcze ludziom, skazano na śmierć. Ilu jeszcze trędowatych i opętanych liczyło na to, że ich uzdrowi.

Tymczasem po ludzku bezsensowne cierpienie i śmierć w dniu zmartwychwstania nabierają ogromnego znaczenia.

Wszystko to, co było cierpieniem, doprowadziło do triumfu. Bezbronny baranek idzie jak w defiladzie ze zwycięską chorągwią.

 

Prawda objawiona w Ewangelii wymyka się formułom wypracowanym przez ludzki umysł, wykracza poza skrupulatnie wyrozumowane teorie.

Gdybyśmy sami sobie Ciebie wymyślili
byłbyś bardziej zrozumiały i elastyczny
albo tak doskonały że obojętny
albo tak kochający że niedoskonały
(…) i dopiero byłbyś naprawdę niemożliwy
„Gdybyśmy sami wymyślili”

Ks. Jan Twardowski próbuje przybliżyć istotę chrześcijańskiego Boga za pomocą antynomii i słownych paradoksów, w które obfituje jego poezja.

Bóg wszechmogący a taki pokorny
wszędzie jest a nigdzie nie widać
trzyma się krzyża rękami obiema
czysty bo wszystko mając nic dla siebie nie ma
słucha cierpliwie że już się nie przyda

tylko Wszechmogący może być tak mały
jeszcze mówią Mu na złość
że ma Syna Żyda

„Pokorny”

W wierszu tym, w którym niemal każda linia zbudowana jest na oksymoronie, poeta zgłębia tajemnicę Wielkanocy. Niepojętą, przedziwną, nielogiczną… Ale właśnie w tym braku logiki kryje się jej sedno, bo gdy sensu już nie ma to sens się zaczyna. I dlatego tylko językiem paradoksów, pozornych sprzeczności można tej tajemnicy dotykać, przybliżać ją, odkrywać.

Chwała Krzyża

Pośród rozważań ks. Jana Twardowskiego kilkakrotnie powraca refleksja na temat dziwnego zbiegu okoliczności. Życie Jezusa na ziemi – choć wielu rozpoznało w Nim Mesjasza i weń uwierzyło – było skromne i ubogie. Od lichej kolebki w betlejemskiej stajence po bolesny kres na Golgocie. Tylko jeden jedyny raz pozwolił sobie na dzień triumfu. Kiedy wjeżdżał do Jerozolimy na osiołku, tłumy witały Go entuzjastycznie jak prawdziwego króla, śpiewając „Hosanna” i rzucając pod nogi zielone palmy. Działo się to zaledwie pięć dni przed męczeńską śmiercią. Dlaczego właśnie wtedy? Dlaczego dopiero wtedy?

Zdarzenie to niewątpliwie potwierdza gorzką prawdę o kruchości i ulotności ludzkich sukcesów i zwycięstw. O tym, że dzisiejsi pochlebcy i admiratorzy już nazajutrz mogą się odwrócić i zdradzić. Ale ks. Twardowski zastanawiając się nad sensem Palmowej Niedzieli sięga głębiej. Na pytanie, dlaczego Chrystus godzi się na swój ziemski triumf praktycznie tuż przed ofiarą Wielkiego Piątku, wyjaśnia, że Jezus po prostu z całą godnością, z poczuciem majestatu, z podniesioną głową idzie na krzyż.

Poprzez swoją ofiarę wywyższył poniżenie. Nadał sens cierpieniu. Obezwładnił śmierć i uczynił ją bramą wiodącą ku życiu. I dlatego Krzyża nie sposób przekreślić. W perspektywie ogarniającej dzieło zbawienia będzie on stale obecny.

Ks. Twardowski ubolewał niegdyś, że my wierzący zbyt często szukamy w Kościele momentów triumfalnych: dnia Zmartwychwstania, Wniebowstąpienia, święta Chrystusa Króla. A tak często zapominamy o Wielkim Piątku, który był przecież tylko pozornie nieudany. W istocie był dniem wypełnienia woli Ojca.
 
Cud Zmartwychwstania

W wierszu „O Wielkanocnym Poranku” poeta niezwykle sugestywnie opisał przepełniony szczęściem, odświętny entuzjazm, który zapanował wśród wyznawców Chrystusa na wieść o Jego zmartwychwstaniu. Każda strofa wiersza oddycha nowym tchnieniem życia, każdy wers drży z radości. W jednej chwili, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, rzeczywistość stała się zupełnie inna.

Poranek Wielkanocny wszystko poprzemieniał –
nie ma więcej cmentarza, grobu i kamienia.
Świat stał się samym światłem i wprost w okna świeci –
skacze złotym zajączkiem w dobre ręce dzieci.

W kolejnych zwrotkach przechodzą jak w korowodzie znani i mniej znani bohaterowie Ewangelii. Każdy z jakimś swoim atrybutem. Każdy odmieniony, odmłodzony, oczyszczony, niejako wskrzeszony do nowego życia. Jest i Weronika, i Cyrenejczyk, św. Piotr i dobry łotr, św. Magdalena i św. Jan, Zacheusz i słudzy z Kany Galilejskiej. Cud Zmartwychwstania jest tak potężny i wszechogarniający, że Uschnięta figa – zakwitła na nowo, kur nie pieje już jak wyrzut sumienia, ale wyśpiewuje ranne alleluja, a spóźnione głupie panny lecą zadyszane i… pewnie zdążą.

Na tle odmalowanego w wierszu obrazu niezwykłego poruszenia, kipiącej radości i obudzonej nadziei ostatnia strofa stanowi wyraźny, acz subtelny kontrast.

W ogrodzie Matka czuwa, na oliwnych zboczach
milcząca –
uśmiechnięta – z Wielkim Piątkiem w oczach.

Matka Boża, choć uczestniczy w wielkiej radości, stoi samotnie. Czuwa na zboczu Góry Oliwnej, czyli tam gdzie zaczęła się droga krzyżowa Syna. Choć uszczęśliwiona cudem, nie zapomniała o męce. Jest Ona tutaj znakiem najdoskonalszej wierności i najodważniejszej wiary. Nigdy bowiem nie wahała się powiedzieć Bogu „tak”, choćby oznaczało to ból i cierpienie.

Spragniony Bóg

Przyjęcie krzyża to najtrudniejszy test wiary. O naszych ucieczkach od Wielkiego Piątku mówi także króciutki czterowiersz „Korona”:

Tulić Jego głowę z pierwszymi włosami
z Betlejem pod gwiazdą uprzejmie schyloną
w Nazarecie głaskaną Maryi rękami

kto przytuli do siebie z koroną cierniową

A przecież Jezus Chrystus w godzinie konania, jak każdy cierpiący człowiek, czeka na ludzką pomoc, na obecność, która przełamie Jego samotność, na znaki miłosierdzia. Bóg wszechmogący co prosi o miłość tak wszechmogący że nie wszystko może. Oto kolejny paradoks. Wszechmogący, a bezbronny i słaby. Sam będący miłością, a jednocześnie miłości spragniony. A zatem Bóg nie tylko kocha, ale i chce być kochany. Niestety, najczęściej jest – parafrazując ks. Twardowskiego – kochający, niekochany. Dramat odrzuconego Boga w sposób szczególnie przejmujący wyraził poeta w wierszu „Głodny”:

Mój Bóg jest głodny
ma chude ciało i żebra
nie ma pieniędzy
wysokich katedr ze srebra

Nie pomagają mu
długie pieśni i świece
na pierś zapadłą
nie chce lekarstwa w aptece

Bezradni
rząd ministrowie żandarmi
tylko miłością
mój Bóg się daje nakarmić
 

Dopiero z ostatniej zwrotki dowiadujemy się, czego Bóg łaknie naprawdę. Początkowo wydaje się, że można by Go nasycić dobrami ziemskimi: pokarmem, pieniędzmi, wspaniałymi świątyniami albo zadowolić obrzędem, modłami. Tymczasem nie. Bóg pragnie miłości. Niestety, o nią właśnie najtrudniej. Pewnie dlatego, że w miłości wciąż to samo radość i cierpienie, a tego ostatniego boimy się jak ognia. Miłość wymaga przecież ofiary.

Gotowość, by ją ponieść, wyrażona została we wzruszającym wyznaniu miłości do Boga w utworze „Z Tobą”:

Nie cierpienie dla cierpienia
nie krzyż dla krzyża
nie piątek dla piątku
nie po to aby pytać
skąd i co dalej

Wszystko to bez sensu. Za mało
lecz po to by być z Tobą
Pobiec. Bać się i zostać
skoro Ciebie bolało

Ciekawe, że podobnie mogłyby brzmieć słowa Boga skierowane do człowieka. Wszak Bóg, który okazał swą miłość w ofierze z samego siebie, jest Bogiem solidarnym. Jan Paweł II napisał, że nie jest On: poza-światowym Absolutem, któremu cierpienie ludzkie jest obojętne. Jest Emmanuelem, Bogiem-z-ziemi, jest Bogiem, który dzieli los człowieka, uczestniczy w jego losie. By być naprawdę blisko, stał się jednym z nas. Skoro nas czasem boli, pozwolił, by i Jego bolało, i to bardzo.

Ta poruszająca do głębi prawda o chrześcijańskim Bogu powraca w twórczości ks. Jana Twardowskiego wielokrotnie. Bóg solidarny, gotowy współcierpieć z człowiekiem, słaby, bezbronny, okaleczony wzrusza poetę najbardziej. Właśnie takiego, nietriumfującego Boga najłatwiej mu przyjąć, przed takim Bogiem pragnie klękać, bo – jak Mu wyznaje – nie potęga / Twa słabość umocni mnie w wierze.

Utwór „Dlatego” brzmi jak credo kapłana:

Nie dlatego że wstałeś z grobu
nie dlatego że wstąpiłeś do nieba
ale dlatego że Ci podstawiono nogę
że dostałeś w twarz
że Cię rozebrano do naga
że skurczyłeś na krzyżu jak czapla szyję
za to że umarłeś jak Bóg niepodobny do Boga
bez lekarstw i ręcznika mokrego na głowie
za to że miałeś oczy większe od wojny
jak polegli w rowie z niezapominajką –
dlatego że brudny od łez podnoszę Ciebie
stale we mszy
jak baranka wytarganego za uszy

Dziwny to Bóg. Nielogiczny. Niedzisiejszy. Mógłby przecież przejąć władzę nad całą ludzkością. Mógłby sypać cudami jak z rękawa i zjednałby sobie nimi nie tylko chorych i nieszczęśliwych, ale także możnych tego świata. Odsłoniwszy swoją potęgę i wspaniałość tak by nas oczarował, że w jednej chwili zbladłyby wszelkie pokusy, reklamy, wirtualne iluzje. Ale On nie chce. Woli czekać na każdego z nas z osobna, w ciszy tabernakulum, w białym samotnym płatku Komunii św., w modlitwie tak cichej, że tylko On usłyszy.

Dana nam przez Niego obietnica jest trudna do przyjęcia, bo zwycięstwo Jego nie jest z tego świata. Ale właśnie dlatego jest zwycięstwem prawdziwym. Zmartwychwstanie Jezusa nie jest reanimacją, nie jest powrotem do życia na ziemi. Jest pójściem dalej, w głąb innego życia. Zatem Radość wielkanocna – to oderwanie się od życia doczesnego, aby żyć coraz pełniej z Bogiem.

Wiary nie da się pogodzić z logiką światowości. Ks. Twardowski prosi więc:

Boże, chroń nas od Kościoła ziemskiego, tryumfującego, bogatego, potężnego, panującego…
Od Kościoła bez Wielkiego Piatku


Modlitwa w intencji mieszkańców ulic Parafii NSJ w Słupsku

podczas niedzielnych Mszy św.

12.04.2015 ul. Krzywa, Kilińskiego, Kozietulskiego
19.04.2015 ul. Kwiatowa, Kniaziewicza
26.04.2015 ul. Lipowa, Lotha, Łąkowa
03.05.2015 ul. Malinowa, Mierosławskiego, Madalińskiego, Marusarzówny
10.05.2015 ul. Na skarpie, Nowowiejska, Nad Śluzami, Na Wzgórzu
17.05.2015 ul. Orłowskiego i Owocowa
24.05.2015 ul. Partyzantów, Podgórna, Pl. Powstańców, Psie Pole
31.05.2015 ul. Rydygiera i Raszyńska
07.06.2015 ul. Sportowa, Strumykowa, Spokojna, Szkolna
14.06.2015 ul. Szarych Szeregów, Słowiańska, Sierpinka, Sikorskiego
21.06.2015 ul. Sokolnickiego, Sowińskiego, Skłodowskiej Curie, Św. Piotra
28.06.2015 ul. Traugutta, Wczasowa, Wysoka, Wiejska
05.07.2015 ul. Wybickiego, Wiśniowa, Wysockiego, Westerplatte
12.07.2015 ul. Zamiejska, Zajączka, Żwirki i Wigury
„Zawsze dziękujemy Bogu za was wszystkich wspominając o was nieustannie w naszych modlitwach” (1 Tes 1,2).